Przygoda z teatrem

  Jako dziecko marzyłam o tym ,że zostanę aktorką ale taką, która tańczy i śpiewa w filmach muzycznych. Uwielbiałam tańczyć i ogladać tańczących. Napełniało mnie to takim uczuciem, które dodawało mi skrzydeł. Aktorką ni śpiewaczką nie zostałam...ech. Pozostało jednak nie spełnione marzenie.

 

Tańczyłam właściwie od dziecka... tak sama dla siebie. Kilka razy zapisywałam się do grup tanecznych, jednak żadna grupa, do której należałam,  nie przetrwała. Nie nauczyłam się zbyt wiele. I wciąż tancerka we mnie tęskniła. Co prawda,

skończyłam Kurs Instruktorski Improwizacji Tańa, jednak jeszcze scena i śpiewanie wciąż gdzieś wołało.

 

Uczęszczałam na indywidualne lekcje śpiewu. Dowiedziałam się, że jestem sopranem i że mój głos przypomina głos Marii Callas. Cieszyć sie czy smucić? Na warsztatach u Shirli Roden usłyszałam po raz pierwszy jakie sa możliwości mojego głosu. Były też warsztaty z Olgą Szwajger i długi czas intuicyjnego śpiewania z Dorotą Rozmus. Spiewanie z Anią Nacher i innymi. I tak śpiewam dla siebie, dla innych.

 

No tak ale przecież miało być o teatrze :)

Tak, teatr też pojawił się w moim życiu. Przez dwa lata uczęszczałam na zajęcia teatralne w Kubiszówce. Prowadziła je Renia Morawska. Piękne zajęcia, świetna prowadząca.

Lizystrata - sztuka wystawiona w czerwcu 2015 roku.

 

 https://www.youtube.com/watch?v=D9T8fP72HtM

 

Pojawił sie tez Teatr Obrzędowy z Dagną Ślepowrońską ale to juz troche inna historia.